Dlaczego nie mieliśmy mysliwców P 24?
Z tą nieopłacalnością to trochę kolega uprościł nam sprawęPiter35 pisze:Nie opłacalne był wyposażenie WP w P24 ponieważ lada moment miała ruszyć seryjna produkcja Pzl. P50 Jastrząb

http://1939.pl/forum/viewtopic.php?t=408Czesław pisze:Co do polskich spadochroniarzy to we wrześniu 1939 roku według mojej wiedzy nie istniała żadna jednostka wojskowa, w stylu Fallmischjagers, czy Airborn Troops. A pierwszą polską jednostką spadochronową była 1 Brygada generała Sosabowskiego.
Nie warto zaczynac nowego tematu, wiec zapytam tutaj. Czy ktos wie cos wiecej (i pewnego) na temat P-24H? Spotkalem sie z takimi opcjami:
-wersja dla polskiego lotnictwa
- jak wyzej, z tym ze mial to byc samolot dla lotnictwa morskiego(w/g mnie, malo prawdopodobne)
- wersja exportowa dla Wegier
Mial miec podobno osiagi w granicach 440-450km/h na wysokosci 4500m. I jeszcze to tylko wiem (bo nie powstal), ze projekt zarzucono.
-wersja dla polskiego lotnictwa
- jak wyzej, z tym ze mial to byc samolot dla lotnictwa morskiego(w/g mnie, malo prawdopodobne)
- wersja exportowa dla Wegier
Mial miec podobno osiagi w granicach 440-450km/h na wysokosci 4500m. I jeszcze to tylko wiem (bo nie powstal), ze projekt zarzucono.
Andrzej Glass w opicie P-24G podaje, że była to kolejna wersja "greckiego" samolotu, tylko z nieznanym rozwiązaniem uzbrojenia. Były jakieś próby wersji H między sierpniem i wrześniem 1937r., ale praktycznie z niej zrezygnowano.Horus pisze: Czy ktos wie cos wiecej (i pewnego) na temat P-24H?
Coś mi sie kojarzy z wątkiem polskim P-24H, ale raczej były to hipotezy bez poparcia faktami.
Węgierski wątek to P-24D, ale tylko koncepcja o uzbrojeniu w 2 kmy w skrzydłach. Po zerwaniu rozmów przez strone polską, Węgrzy uzbroili się we Fiaty CR-32.
Re: jeśli...
W styczniu 1940 r. lotnictwo byłoby o tyle silniejsze, ze w eskadrach znalazła by się część MS-406 i te kilkanaście Hurricane'ów, które udało się kupić. Natomiast płatowców własnej produkcji tak wiele by nie przybyło - trochę Mew, partia Jastrzębi i nieco Łosi. Można się zresztą zastanawiać ile z tych maszyn do stycznia osiągnąć by mogło gotowość bojową - po pełnym ich wyposażeniu i uzbrojeniu, a następnie dostawaie do eksdr bojowych. W Polsce to zwykle trwało dość długo.Maurycy Witkowiak pisze:Jeśli chodzi o lotnictwo to w styczniu 1940 roku byłoby ono już o wiele silniejsze(kwestia czasu przezrojenia)- oczywiście gdybyśmy nie spredali samolotow Turkom bądź Rumunom, jak to mieliśmy w zwyczaju...
Co do transakcji z Turcją czy Rumunią, to obie zawarto w 1936 roku - trzy lata później były onej już zamierzchłą przeszłością
Wcześniej nie myśleliśmy nawet o samolotach francuskich czy angielskich...Ingen175 pisze:w 40 roku wojna by się jeszcze gorzej potoczyła, niemcy mieli by więcej ciężkiego sprzętu, i to nie tylko lotniczego , ale i czołgów itd.
Dlatego szkoda ,że wcześniej nie negocjowaliśmy z Francuzami tych MS , może dotarły by szybciej.
bo płaciliśmy za niepotrzebny sprzęt np wz.36 Skoda 220mm-domyślacie się o co chodzi...czas naglił, zamiast sprzedawać p11 ( choć i tak nikt by ich nie przyjął
