KAZIMIERZ SOSNKOWSKI - CIENIOM WRZEśNIA
: śr sty 02, 2008 10:05 pm
Kazimierz Sosnkowski - Cieniom września, wyd. MON, W-wa 1988, stron 290.
Obowiązkowa pozycja dla osób lubiących polską literaturę wspomnieniową II wojny światowej. Pomimo, że jak sam autor pisze we wstępie, nie jest człowiekiem pióra zdecydowanie podołał zadaniu. Na 290 stronach generał Kazimierz Sosnkowski zawarł wszystko co pamiętał z tej trudnej kampanii i nie tylko. Narracja zaczyna się od krótkiego zarysu Polski międzywojennej z akcentem na ostatnie dni pokoju. Książka w pełni oddaje klimat wrześniowych dni. Poprzez historie generała możemy zobaczyć w jaki chaotyczny sposób działał Sztab Naczelnego Wodza, jak przebiegał proces decyzyjny. Nie jest to jednak w żadnym wypadku totalna krytyka Marszałka. Następnie temat schodzi na zupełnie inny poziom - dowodzenie w polu. Jest to związane z losami generała, który 13 września obejmuje stanowisko praktycznie nie istniejącego frontu. To już drugi tydzień walk polskiego żołnierza. Dywizje piechoty są mocno poturbowane żołnierze przemęczeni ciągłymi walkami, przemarszami, nalotami. Jest nocne błądzenie po lesie i bezdrożach, ciągłe improwizowanie naszych dowódców, którzy każdego dnia muszą zbierać to co zostało i robić z tego wojsko. W całej tej Polskiej tragedii jest jeden pozytywny militarnie akcent, czyli rozbicie sporej części pułku SS "Germania", aby chwilę później w końcu ulec przewadze przeciwnika u bram Lwowa, który dla naszych żołnierzy stanowił w tym momencie mityczny cel. Na koniec krótki epizod opisujący drogę przyszłego Wodza Naczelnego na Węgry, związane z tym stresy podczas unikania czerwonoarmistów. Całość prezentuje się bardzo dobrze (moim skromnym zdaniem). Trzeba jednak pamiętać, że są to wspomnienia pisane wręcz na gorąco. Pierwszy raz zostały wydane w Londynie w 1942 roku przez co są nieskażone, żadnymi późniejszymi dywagacjami za to opisują subiektywny świat, widziany oczami wybitnego generała.
W A R T O ! ! !

Obowiązkowa pozycja dla osób lubiących polską literaturę wspomnieniową II wojny światowej. Pomimo, że jak sam autor pisze we wstępie, nie jest człowiekiem pióra zdecydowanie podołał zadaniu. Na 290 stronach generał Kazimierz Sosnkowski zawarł wszystko co pamiętał z tej trudnej kampanii i nie tylko. Narracja zaczyna się od krótkiego zarysu Polski międzywojennej z akcentem na ostatnie dni pokoju. Książka w pełni oddaje klimat wrześniowych dni. Poprzez historie generała możemy zobaczyć w jaki chaotyczny sposób działał Sztab Naczelnego Wodza, jak przebiegał proces decyzyjny. Nie jest to jednak w żadnym wypadku totalna krytyka Marszałka. Następnie temat schodzi na zupełnie inny poziom - dowodzenie w polu. Jest to związane z losami generała, który 13 września obejmuje stanowisko praktycznie nie istniejącego frontu. To już drugi tydzień walk polskiego żołnierza. Dywizje piechoty są mocno poturbowane żołnierze przemęczeni ciągłymi walkami, przemarszami, nalotami. Jest nocne błądzenie po lesie i bezdrożach, ciągłe improwizowanie naszych dowódców, którzy każdego dnia muszą zbierać to co zostało i robić z tego wojsko. W całej tej Polskiej tragedii jest jeden pozytywny militarnie akcent, czyli rozbicie sporej części pułku SS "Germania", aby chwilę później w końcu ulec przewadze przeciwnika u bram Lwowa, który dla naszych żołnierzy stanowił w tym momencie mityczny cel. Na koniec krótki epizod opisujący drogę przyszłego Wodza Naczelnego na Węgry, związane z tym stresy podczas unikania czerwonoarmistów. Całość prezentuje się bardzo dobrze (moim skromnym zdaniem). Trzeba jednak pamiętać, że są to wspomnienia pisane wręcz na gorąco. Pierwszy raz zostały wydane w Londynie w 1942 roku przez co są nieskażone, żadnymi późniejszymi dywagacjami za to opisują subiektywny świat, widziany oczami wybitnego generała.
W A R T O ! ! !
